Fotografia ślubna a granice kiczu.

Opublikowane Kwiecień 9 2010


Adres strony: www.fotografiaslubna.lublin.pl




Opis:

VN:F [1.9.18_1163]
Rating: 5.0/10 (2 votes cast)

Prędzej czy później większość z nas staje w obliczu związania się z drugą połową, uczestniczenia w takiej ceremonii bądź też zwyczajnie uczestnictwo we wspomnianej ceremonii jest pracą.

Poniższy artykuł najbardziej powinien przydać się zarówno pierwszej jak i ostatniej ze wspomnianych grup.

1. Lampa – wspaniałe i nieocenione źródło światła profesjonalistów.

Od pewnego czasu w fotografii ślubnej nastała moda na zdjęcia bez lampy. Wpajane przez nauczycieli i znawców tematu przez dziesiątki lat zasady i korzyści z używania fleszy zgasły jak świeczka na wietrze w obliczu nastania fotograficznej ery cyfrowej i upublicznienia się zjawiska fotografii. Odkąd każdy mógł mieć aparat cyfrowy nie wymagający tak specjalistycznej wiedzy jak używanie filmu diapozytywowego, fotoamatorzy zaczęli „zawodowo” zajmować się fotografowaniem różnych imprez okolicznościowych, między innymi ślubów.  Niestety, jak się szybko okazało sam aparat cyfrowy nie wystarczy by realizować komercyjne zlecenia w trudnych warunkach jak np. ciemny kościół czy mocne słońce. Szybko nastała moda na wykonywanie fotografii bez użycia lamp. I tak zaczęto fotografować w kościołach na bardzo wysokim ISO, nieważne, że fotografie zatracały wszelką szczegółowość ukazując jedynie ziarno fotograficzne, zaczęto określać to mianem „fotografii artystycznej”.

2. Obróbka po raz pierwszy.

Użycie lampy w silnym świetle też wcale nie należy do najłatwiejszych zadań więc zagościła moda na zdjęcia obrabiane techniką „crossing”, dzięki czemu mogły one wyglądać jak fotografie z lat osiemdziesiątych  wykonywane na filmach ORWO. O ile wtedy były koniecznością o tyle dziś stanowią świadectwo absolutnego kiczu niemającego nic wspólnego z prawdziwym crossingiem kanałów.

3. Obróbka po raz drugi – kicz bezdyskusyjny.

Fotografowie ery cyfrowej doszli do wniosku, że ich klienci na pewno pragnęliby mieć zdjęcia bardzo stare i zniszczone, i o ile profesjonalne studia Foto zaczęły oferować regeneracje zniszczonych fotografii, o tyle fotografowie amatorzy zaczęli oferować zdjęcia imitowane na stare, pożółkłe i podniszczone. Szok, owe ikony kiczu jak się okazuje, zazwyczaj nie trafiają w gusta klientów, którzy to jednak często świadomi ceny fotografa i jego autorytetu przystają na tak otrzymane kicze, nierzadko na dodatek w pocztówkowym formacie 10×15.

Jak zatem ustrzec się od chwilowej mody i nie popełnić banalnych błędów? Niełatwo jest odpowiedzieć na to pytanie, niemniej jednak bez wątpienia należy:

– zadać kilka pytań (może mailem) fotografowi, którego prace nam się spodobały w jaki sposób i kiedy używa światła sztucznego oraz na jakim ISO i sprzęcie pracuje. W licznych portalach i forach dyskusyjnych można poddać pod ocenę odpowiedź otrzymaną od fotografa

– kolejnym błędem, przed którym należy się chronić jest uświadomienie sobie, że oglądane portfolio składa się z wycinków wielu ślubów, ludzi zazwyczaj o różnym temperamencie i niekoniecznie fotografie, które otrzymamy będą tak dynamiczne i śliczne jak to w portfolio

– zażyczyć sobie w jaki sposób ma być dokonana obróbka by nie zaistniał tak częsty przerost formy nad treścią

– spytać o format zdjęć i pod żadnym pozorem nie akceptować fotografii 10×15, absolutne minimum to 15×21

Mam nadzieję, że ta kilka uwag uświadomi jak kiczowata bywa chwilowa moda wynikająca często z tuszowania braku umiejętności fotograficznych i są to jedynie drobne uwagi, które mogą być pomocne przy dokonywaniu wyboru skutecznego fotografa ślubnego.

Fotografia ślubna a granice kiczu., 5.0 out of 10 based on 2 ratings
Dodatkowe informacje :

Artur Herda Fotograf reportażowy i ślubny Londyn i Lublin Fotoreportaże autora publikowane były we wszystkich ogólnopolskich portalach informacyjnych.

Słowa kluczowe: , , , ,

Opublikowane w kategorii: Inne

Dodaj swój komentarz

Musisz być zalogowany aby komentować.